Finał Pucharu Polski - tak to się u nas robi
14.05.2008 na stadionie GKS-u w Bełchatowie został rozegrany finał Pucharu Polski w piłce nożnej pomiędzy Wisłą Kraków a Legią Warszawa. Niestety, mecz pomimo swojej rangi i gry stojącej na dość wysokim poziomie nie wzbudził większego zainteresowania, za co największą winę ponoszą organizatorzy widowiska. Ludzie rządzący w krajowym futbolu uparcie wmawiają kibicom o coraz lepszym stanie naszej piłki, podnoszeniu się jej poziomu piłkarskiego, marketingowego i organizacyjnego, za wzór stawiając sobie najlepsze zachodnie ligi. W kontekście wspomnianego spotkania wydaje się to bardzo wątpliwe, bo czy ktokolwiek widział finał pucharu ligi angielskiej, włoskiej czy hiszpańskiej rozgrywany w środku tygodnia o godzinie 17.15? Czy ktokolwiek widział, aby w którejś z tych lig doszło do sytuacji, w której jeden z zespołów nie chce grać na swoim boisku w obawie przed potencjalnymi zamieszkami, po czym po wybraniu innego stadionu odmawia pomocy w zorganizowaniu wyjazdu swoim kibicom? A może czerpaniem z zachodnich wzorców jest wybieranie na mecz takiej wagi kameralnego obiektu drugoligowej drużyny, którego bezpieczeństwo najlepiej pokazał jeden z fanów krakowskiej drużyny, kopiąc i bez trudu przewracając bandę pełniącą formę ogrodzenia dzielącego widownię z boiskiem? Prawda jest taka, że poziomu Premiership czy Serie A nie osiągniemy nigdy, bo jest to inny świat, w którym obraca się nieporównywalnie większymi pieniędzmi i ligi te zawsze będą co najmniej o krok przed nami, ale to, że jesteśmy od nich biedniejsi, nie znaczy, że musimy być też głupsi. PZPN, Orange Ekstraklasa i inne instytucje zarządzające polską piłką powinny przywiązać większą wagę do tego meczu i przestać traktować go jako uciążliwą konieczność, bo możemy jeszcze pogorszyć swoją reputację w oczach uwielbionego zachodu, która jak na razie wygląda mniej więcej tak - kraj, który za 4 lata ma zorganizować Mistrzostwa Europy, jak na razie nie potrafi zorganizować nawet finału krajowego pucharu.